wtorek, 2 grudnia 2025

ZAŚPIEWAM CI, LOSIE, PIOSENKĘ









Zdjęcie: Pixabay

Pozostało gdzieś w tyle chwil tyle 
za nami 
przed oczami cień nocy
wspomnienie dnia
myśli schodzą lawiną i giną
po prostu
rozpędzona machina 
w nieznane gna
jutro spojrzysz mi w oczy, zaskoczysz
jak zawsze
zmącisz spokój mej duszy
ot, taka gra
wisieć będziesz nade mną, przede mną
codziennie
nie wiadomo jak długo
i co mi dasz
zbierzesz losie jak zwykle pokłosie
swej pracy
możliwie ile się da
i tak to trwa
la, la, la,
i tak to trwa
la, la, la…
Zaśpiewam ci, losie, piosenkę
a ty chwyć mnie do tańca pod rękę
zatańczymy ze sobą walczyka
tylko, losie, mi znowu nie fikaj
la, la, la,
niech tak to trwa
la, la, la,
niech tak to trwa


poniedziałek, 1 grudnia 2025

STARE, NIEDOBRE MAŁŻEŃSTWO











Zdjęcie: Pixabay

On – jak komando, pokrzykujący,
leniwy truteń, wymagający.
Ona – jak osa, zła i kąśliwa,
cięta i ostra, stara pokrzywa.

On – ma monopol zawsze na rację,
drżyjcie narody i wszelkie nacje.
Ona – i tak się zawsze odkuje,
plotki rozpuści, zaatakuje.

On - nie wybaczy, jej - wszystko jedno.
Stracili rozum, w tym całe sedno.
Człek bez rozumu jest jak roślina,
odarta z liści schnie i się zgina.

I tak to czas im biegnie pospołu
wśród codzienności i łez padołu.
Koń by się uśmiał, lecz czy jest z czego?
Tymczasem...
Oni wciąż razem. Tylko... dlaczego?





czwartek, 6 listopada 2025

TROCHĘ SIĘ POŻALĘ

 










Zdjęcie: Pixabay

Lont czasem taki krótki
złość rozpala duszę
i to odwieczne pytanie
czy ja znosić to muszę?

czy lepiej jest pomilczeć
czy wybuchnąć płaczem
machnąć ręką niedbale
czy zacząć żyć inaczej

rzucane w niebo gromy
wracają do nadawcy
raczej tam nie odnajdę
swojego wybawcy

nie przebrnę przez chmury
wiatr rozgoni dźwięki
na cóż komu są moje
codzienne udręki

czasem niebo zapłacze
deszcz zmyje mi głowę
niechby zabrał ze sobą
stresu choćby połowę

niedziela, 19 października 2025

 
















Zdjęcie: Pixabay

Właśnie minęło 25 lat odkąd zaczęłam pisać wiersze, rymowanki, teksty piosenek, opowiadania, felietony i rymowane bajki.
Z tej okazji przyszedł mi do głowy taki wierszyk.

TAKIE TAM

To niebywałe, niekiedy w głowie
lęgną się słowa, słowo po słowie
trzeba to jakoś uporządkować
i do szuflady raczej nie chować

przywdziać odświętnie i ubrać w rymy
niczym korali zwój z jarzębiny
poszukać w myślach odległych światów
i łąk zielonych, wonnych od kwiatów

odnaleźć w duszy swojej coś na dnie
lub zaszyfrować nader dokładnie
a niech tam głowią się pokolenia
co też przekazać chciała Wam Renia

fantazjowanie i rymowanie
bywa że miewam ochotę na nie
bo w rymach zwykle jest coś takiego
co zafrapuje niemal każdego

bywa że z rymem mi nie po drodze
z trudem fantazji puszczam wodze
cóż, wierszokleci tak już miewają
że się czasami wręcz zacinają

nazwano niegdyś to brakiem weny
nazwijmy sobie jak tam to chcemy
lecz autor czasem musi wyjść z roli
by ulżyć głowie i swej niedoli

a gdy na nowo już się poskładam
do rymów chętnie znów się przykładam
zatem brak weny to stan przejściowy
bo one nigdy nie chcą wyjść z głowy


środa, 24 września 2025

MAŁA ZAPŁATA

 
















Zdjęcie: Pixabay

Spotkałam wielu smutnych ludzi
z bagażem wspomnień przez życie szli
niejeden z nich się strasznie trudził
by ukryć smutek, pot swój i łzy

los niełaskawy śmiał im się w twarz
kolejne zmarszczki żłobiąc na czole
i wymierzając znów raz po raz
następne ciosy na tym padole

wiatr smagał im policzki szare
deszcz się zakradał nawet we sny
lecz na dnie duszy mieli wciąż wiarę
że kiedyś skończy się ten czas zły

nadzieja czasem bywała złudna
po niej kolejna, tak samo trudna
na wielką próbę wystawiał los
w twarz wymierzając następny cios

z losem przekornym idąc wciąż w parze
niektórym czasem coś dała w darze
na małą chwilkę, na długie lata
ot, taka mała od niej zapłata...


środa, 17 września 2025

WIECZÓR W OGRODZIE











Zdjęcie: Pixabay

Wieczór pachniał maciejką
płatkami dzikiej róży
rdest tulił się do morwy
wiatr z margerytek wróżył
kryły się w mrocznym cieniu
stare drzewa wzdłuż ścieżki
księżyc budził się ze snu
gasły dnia smętne resztki

staliśmy obok siebie
w zielonym mroku liści
oddając się marzeniom
ufając, że się ziści
drzemiąca w nas nadzieja
najpokorniejsze z marzeń
że los nam przyniesie
wielką miłość w darze

chowały się w półmroku
ciekawskie kocie oczy
jakby chciały podpatrzeć
jak się wszystko potoczy
kołysały się lekko
stare grusze na wietrze
niczym zgrabne tancerki
w ruch wprawione powietrzem

zachęcały do wyznań
szepty dorodnej wiśni
co nam podpowiadała
że to wszystko się nie śni
i że teraz, w ten wieczór
jest ku temu wręcz pora
by się ukryć przed światem
pod skrzydłami Amora

























STUDNIA ŻYCZEŃ

 












Zdjęcie: Pixabay


Garść bilonu
wrzucona w jej głębie
jest jak modlitwa do Pana Boga
wyśniony bezmiar
życzeń pobożnych
każda z próśb ważna i sercu droga


zaśniedziałe
pokorne życzenia
może dostąpią i łaski losu
zegar wciąż tyka
i czas odmierza
lecz nijak tego odgadnąć nie sposób




SZUKAM WAS, SZUKAM

 










Zdjęcie: Pixabay

Gdzieś między snem a jawą
w płomieniach żółtych liści
między sreberkiem a czekoladą
talerzem pełnym dorodnych wiśni

gubią się czasem moje myśli

potem znajduję je w kubku kawy
lub w filiżance ciepłej herbaty
wśród malw przy płocie, w liściach agawy
migawki z życia, wspomnienia, daty

okruchy szczęścia, a czasem baty

gdzieś między nocą a dniem
wiszą w przestrzeni cicho
choć niewidoczne, są jak mój cień
bywa że chowa je jakieś licho


sobota, 30 sierpnia 2025

WIECZORNE PRZEMYŚLENIA

 








Zdjęcie: Pixabay


Na styku dnia i ciemnej nocy
gdy słońce blask swój utraciło
leniwie blady księżyc kroczy
każąc się cieszyć każdą chwilą

ulotną niczym blask świetlika
bądź trzepot skrzydeł wątłej ważki
jedna za drugą nam umyka
czy to radości, czy porażki

niby ich mnogość, tak wiele zda się
cieszmy się chwilą, wiele za nami
wszystkie coś warte, rozwlekłe w czasie
któż to przewidzi, ile przed nami



sobota, 10 maja 2025

 
















zdjęcie: Pixabay

NAWIASEM MÓWIĄC
Nad ranem znowu gwiazdy pobledną,
księżyc się schowa w mokrych szuwarach,
nawiasem mówiąc, wszystko mi jedno,
że ciemną nocą bardzo się starał.

W wodzie odbijał swoje oblicze,
a potem mrugał do mnie figlarnie,
raz któryś z rzędu, nie wiem, nie zliczę,
lecz ignoruję go, naturalnie.

Taka, niestety, już ma natura,
melancholijna, przekorna nieco,
na czole czasem gradowa chmura,
a dni i noce tak szybko lecą...

Teraz żałuję, skradł moje serce,
nawiasem mówiąc, nie wszystko jedno,
czy mnie czaruje, czy oszukuje,
rozświetla duszę, w tym całe sedno.



niedziela, 23 marca 2025

PRZYDROŻNY ŚWIĄTEK










Zdjęcie: Pixabay

Stoi przy drodze świątek zmurszały,
kurzem go okrył miniony czas,
zacne matrony hołd mu składały,
te, których dawno nie ma wśród nas.
Klękali przed nim butni panowie,
dziatwa odziana w zgrzebne koszule,
panny dorodne w wiankach na głowie,
kawalerowie hardzi jak króle.

Mijały wieki i pokolenia,
jego świetności czas dawno minął,
świat jest już inny i wciąż się zmienia,
kult przydrożnego świątka zaginął.
Nie tonie w kwiatach, stoi dziś goło,
woskowa świeca przed nim nie płonie,
a naokoło, nie wiejskie sioło,
lecz nowoczesność, co wszystko chłonie.

Stoi tak smętny i opuszczony,
niczyich oczu już nie zadziwia,
pędzi przed siebie świat jak szalony,
nikt się już nad nim dziś nie roztkliwia.
I tylko czasem, w przypływie chwili,
ktoś może zerknie okiem znudzonym,
w stronę, gdzie dawniej modły wznosili,
ludzie żyjący w świecie minionym.



ZAWRÓĆ MINIONY CZASIE

 











Zdjęcie: Pixabay

Zawróć pędząca godzino
chwilo zatracona w pośpiechu
wróć dniu wschodzący brzaskiem słońca
nocy pławiąca się w grzechu

zawróć rozpędzony czasie
po bezdrożach i morzach świata
otul ciepłym oddechem wiosny
pajęczyną babiego lata

powróćcie dni utracone
uśpione maga skinieniem
w permanentnych konwulsjach myśli
zaklęte w ludzkie milczenie

zwolnij pędząca godzino
tryba rozpędzonej machiny
zatrzymaj w niej chwile szczęśliwe
wymarz smutek i żale, i winy


wtorek, 4 marca 2025

BYLE DO WIOSNY

 















Zdjęcie: Pixabay


Znużony zimą, zmęczony chłodem,
pragnął od dawna lepszej pogody.
W głowie już prawie kwiatki mu rosły,
a tu jak nie ma, tak nie ma wiosny.

Tęsknił więc stale za ciepłym majem,
co zmiękcza serca, miłość rozdaje.
Kobitka jakaś by się przydała,
co by do pionu Stracha trzymała.

Razu jednego szły dzieci drogą
i niosły kukłę, jak on, ubogą.
Dawno już wyrok na nią wydały,
w rzece utopić ją zamierzały.

Rozpacz w jej oczach dostrzegł nasz Strach,
więc na ratunek rzucił się, ach!
Trochę się z dziećmi musiał targować,
by ostatecznie ją uratować.

Przywlókł na pole słomianą lalę,
co się skończyło niemal skandalem.
Zgorszeni byli tym gospodarze,
dysputy wiodąc przy piwku w barze.

Ni to rozwódka, wdowa, ni panna,
lecz całkiem spoko, zwie się Marzanna.
I choć na polu wciąż jeszcze chłodno,
jemu gorąco...
wreszcie kobitę ma siebie godną.

piątek, 28 lutego 2025

W REALU I W WIRTUALU









Zdjęcie: Pixabay

Mam swoje miejsce tu na tej Ziemi
maleńki punkcik na mapie Świata
tu pośród ludzi, blasków i cieni
skrawek do życia na długie lata

tu rzeczywistość na każdym kroku
przybiera kształty nader realne
tutaj codzienność czai się w mroku
podsuwa dobra swe namacalne

mam też swą gwiazdę gdzieś we Wszechświecie
raz świeci jasno, to znów przygasa
i wirtualny punkt na planecie
niezaznaczonej w gwiezdnych atlasach

myślami błądząc w głębi przestworzy
trwa ma podniebna marzeń swawola
tam, gdzie zawiedzie mnie Palec Boży
w nieznane dotąd niebiańskie pola

mam swoje miejsca, i tu, i tam
choć real miesza się z wirtualem
zdobyłam klucze do obu bram
i je otwieram co dzień wytrwale





piątek, 10 stycznia 2025

A MOŻE TAK NA ALLEGRO?

 











Zdjęcie: Pixabay

Na kanapie siedzi Ktoś
i bynajmniej to nie gość
w rękach trzyma swoje wota
kawę, peta i pilota

wielce jaśnie zeń panisko
mierzi go dokoła wszystko
dyskutuje, pokrzykuje
puszcza bąki, na rząd pluje

kłóci się z telewizorem
jego zdaniem – wszystko chore!
w głowie z tego tylko sieczka
a rozumu ani deczka

przerośnięte ego razi
i po domu się rozłazi
każdej babie z takim łachem
ciężko żyć pod jednym dachem

taka myśl mi zaświtała
ja to dziada bym sprzedała
na Allegro wystawiła
i bez stresu w końcu żyła

telewizor dać w gratisie
słuch zaginąłby po PIS-ie
po lewicy, po prawicy
Pa! Żegnajcie politycy!

środa, 8 stycznia 2025

JAK WAM MINĄŁ DZIEŃ?

 









Zdjęcie: Pixabay


Zgoła inaczej miał zacząć się dzień
spisałam w myślach własny scenariusz
lecz los położył na nim swój cień
i po swojemu zabazgrał arkusz

powypadały szczęśliwe nuty
gdzieś na margines spełzły radości
dzień ze spokoju został wyzuty
i rozgościły się wątpliwości

nie tak go sobie wyobrażałam
choć chmury z deszczem to już codzienność
zamiast się cieszyć, niemal wciąż drżałam
może więc sen mi sprawi przyjemność