Zdjęcie: Pixabay
Stoi
przy drodze świątek zmurszały,
kurzem go okrył miniony
czas,
zacne matrony hołd mu składały,
te, których dawno
nie ma wśród nas.
Klękali przed nim butni panowie,
dziatwa
odziana w zgrzebne koszule,
panny dorodne w wiankach na głowie,
kawalerowie hardzi jak króle.
Mijały wieki i
pokolenia,
jego świetności czas dawno minął,
świat jest
już inny i wciąż się zmienia,
kult przydrożnego świątka
zaginął.
Nie tonie w kwiatach, stoi dziś goło,
woskowa
świeca przed nim nie płonie,
a naokoło, nie wiejskie
sioło,
lecz nowoczesność, co wszystko chłonie.
Stoi tak
smętny i opuszczony,
niczyich oczu już nie zadziwia,
pędzi
przed siebie świat jak szalony,
nikt się już nad nim dziś nie
roztkliwia.
I tylko czasem, w przypływie chwili,
ktoś może
zerknie okiem znudzonym,
w stronę, gdzie dawniej modły
wznosili,
ludzie żyjący w świecie minionym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz