czwartek, 23 lipca 2026

KRYTYK LITERACKI










Zdjęcie: Pixabay



Był zły, że życie go nie rozpieszcza,
dlatego wziął się za tyłek wieszcza.
No i rozpostarł nad nim swe macki,
złośliwy krytyk literacki.

Dziwił się autor, dziwił czytelnik,
czegóż od niego chciał stary piernik?
A jemu tylko o to chodziło,
żeby to o nim najgłośniej było.

Sam nie napisał w życiu powieści,
ale recenzji sporo umieścił
na szpaltach gazet i w telewizji,
i jeszcze żądał za to prowizji.

Czepiał się treści, czepiał się formy,
miał swoje wizje i swoje normy.
Któż lepiej mógł to od niego wiedzieć,
co w tekście autor chciał nam powiedzieć?

Choć autor włożył pracy niemało,
by czytelnikom się podobało,
potrafił zniszczyć jego lekturę,
a, i pomału, całą kulturę.

Krytycznym okiem patrzył na wszystko,
jak jakieś wielkie jaśnie panisko,
lecz przypominał mi pasożyta,
co dołki drążył koło koryta.

Koniecznie musiał się czymś posilić,
ale nie chciało mu się wysilić,
więc bez wysiłku wyciągnął macki
zasr... krytyk literacki!

Tak to na pracy wieszcza żerował,
i miał się dobrze, jak święta krowa.
                      ***
Pasożytując na czyjejś pracy,
żyją krytycy, zwykli cwaniacy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz